Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 17 listopada 2011

Szydełkowe cudeńka - zapachniało świętami.

Usztywniona, gotowa.
Zdjęcie z lampą błyskowa. Serweta przed krochmaleniem.
Wykończyłam i wykrochmaliłam. Czeka na Święta. Pasuje do jednego z aniołów. Ale anioł poszedł między ludzi.

środa, 16 listopada 2011

Szydełkowe anioły - zapachniało świętami.

Do świąt coraz bliżej. Szydełkowe anioły, pełne uroku, wspomnień kojarzonych z domowym ciepłem, wigilią... Własnoręcznie wykonane były i  będą miłym upominkiem na jedną chwilę.

wtorek, 15 listopada 2011

Filcowany naszyjnik z turkusami

Kolejny naszyjnik ukończony w międzyczasie : czarne filcowane kule z nieregularnymi kamieniami - turkusami. Do naszyjnika zostały wykonane kolczyki. Elementy naszyjnika połączyłam rzemieniami. Oczywiście wszystkie filcowane elementy wykonuję sama. Na blogu zamieszczam wykonane własnoręcznie różności. Jeśli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam.

filcowany naszyjnik bordowo-fioletowy

Kolejna filcowanka. Ukończona w tzw. międzyczasie. Naszyjnik ufilcowałam  na mokro i na sucho. naszyjnik został skomponowany z ceramicznymi kulami w odpowiednim kolorze.

poniedziałek, 14 listopada 2011

Filcowany naszyjnik niebieski.

Drugi ukończony, skromny naszyjnik. Wykonany z filcowanych z wełny kulek, szydełkowych koralików i elementów metalowych. Całość na rzemyku. Dwie kulki z wełny zostały obszyte drobnymi, posrebrzanymi koralikami. Mimo iż skromny, wygląda ciekawie.

Filcowany naszyjnik zielono-niebieski.

Ufffff. Wykończyłam w tzw. międzyczasie kilka filcowanek. Naszyjnik zielono-niebieski to połączenie filcowanych na mokro i na sucho elementów z wełny z kostką wykonaną z muszli paua i porcelaną.

Koronki klockowe - bardzo, bardzo skromne początki

Mój pierwszy mini kawałeczek robótki.







W sobotę byłam na spotkaniu zakręconych wrocławianek www.wroclawianki.art.pl. Dziewczyny jak zwykle pokazały rewelacyjne własnoręcznie wykonane cudeńka. Rozpoczęłam naukę koronek klockowych. To dopiero bardzo, bardzo skromne początki. Pierwsze kroki pokazała mi sympatyczna i wyjątkowo zdolna Gosia. Trudno byłoby wymienić technikę robótek ręcznych, której Gosia nie zna. Klocki kupiłam kiedyś okazyjnie. Pomalowałam parami by łatwiej było posługiwać się nimi na początku.  I odłożyłam.  Tak przeleżały ze 3-4 lata. Zaglądałam do nich czasami. I postanowiłam:  nauczę się koronki klockowej. Skoro inni potrafią, to dlaczego nie ja. Przecież lubię robić różne, nikomu niepotrzebne dziwadła.  Przynajmniej spróbuję.